poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Cannelloni

Sobota, upał,  jedyny dzień w owe wakacje, kiedy było ciepło, wręcz gorąco... a ja co? nadziewałam rurki :) W obiad zostałam właściwie wrobiona, bo rodzice K. byli w pracy, on także a ktoś musiał zając się pożywieniem. No więc co.. trzeba było gotować i już.. oczywiście kiedy taki ukrop leje się z nieba wolałabym umieścić swój tyłek w jakimś zimnym jeziorku np, ale co tam... rurki też mogą być.. :)
Cannelloni z pieczarkami
  • 60 dag mięsa mielonego
  • 60 dag pieczarek
  • koncentrat pomidorowy
  • sos bolognese
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki masła
  • 3 łyżki mąki
  • mleko
  • sól, pieprz, ulubione przyprawy
  • gałka muszkatołowa 
  • starty ser żółty
Na łyżce oleju podsmażamy posiekany czosnek. Dodajemy cebulę, mięso i chwilę dusimy. Pieczarki kroimy w kostkę. Dodajemy do mięsa. Wszystko razem chwilę dusimy po czym dodajemy sos, koncentrat i przyprawiamy.
Przygotowujemy beszamel: rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę zalewamy mlekiem. Dodajemy sól, pieprz i gałkę. Mieszamy i dolewamy mleka tak długo aż sos będzie gładki o konsystencji gęstej śmietany.
Znajdujemy odpowiednie ułożenie rurek na blasze (co mnie zajęło troszkę czasu, ale świetnie się przy tym bawiłam, coś jak wtedy, gdy byłam dzieckiem i układałam domino:P). Rurki faszerujemy farszem. Polewamy beszamelem. Mnie został jeszcze farsz więc nałożyłam go na wierzch, co by się nie zmarnował. Przykryłam warstwą sera żółtego i zapiekłam w  piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez ok 30 minut.
A oto moje pole sobotniej bitwy :P
Rezultat był naprawdę pyszny i sycący. Dostałam nawet pochwałę od 'teściowej', co musi wskazywać, że obiad był niczego sobie..
?Następnym razem jednak przy takim upale wybiorę danie, które o niebo szybciej się robi, np. lasagne <mniam>

czwartek, 25 sierpnia 2011

Ziemniaczana "Tarta Kocham Cię"

Bardzo intrygująca nazwa, wymyślona prze zemnie tak jak i cała potrawa.. Dlaczego? ...bo zrobiłam ją dla kogoś dla mnie strasznie ważnego i gdy zastanawiałam się jak nazwać to danie od razu nazwa "Tarta Kocham Cię" przypadła mi do gustu. Od dawna miałam chęć na zrobienie lasagne, ale mój K. średnio lubi makaronowe zapiekanki, za to uwielbia farsz z lasagne. Tym oto sposobem bazując na gustach mężczyzny (do czego to doszło swoją drogą?:P hehe ) stworzyłam coś na wzór lasagne, jednak bez makaronu a z ziemniakami. Okazało się być idealnym pomysłem, bo nie ma jej już nawet kawałka. Biorąc pod uwagę, że zrobiona była z kilograma ziemniaków plus farsz, to trzeba przyznać, że K. ma bardzo pojemny żołądek. Do tego tarta przejechała ze mną całe 62 kilometry i nadal była gorąca od spodu.. :)
Ziemniaczana "Tarta Kocham Cię"
  • 1 kg ziemniaków
Farsz:
  • ząbek czosnku
  • 1 duża czerwona papryka
  • 2 pomidorki
  • mała cebula czosnkowa
  • pół puszki kukurydzy
  • 2 małe 'laski' dobrej kiełbasy
  • pęczek natki pietruszki
Sos:
  • 3 łyżki masła
    3 łyżki mąki
  • mleko
  • krążek sera camembert
  • pieprz, sól, gałka muszkatołowa
 Ziemniaki obierałam i gotowałam ok 10 minut. Ostudzone pokroiłam na plasterki (ok. 1 cm).
Czosnek pokrojony w kostkę podsmażyłam leciutko na łyżce oliwy, dodałam cebulę posiekaną w piórka z kiełbasą w półplasterkach. Dodałam do tego pokrojona paprykę, pomidory i kukurydzę. Dusiłam ok 10 minut. Na sam koniec posypałam posiekaną natka pietruszki, wymieszałam dokładnie i zestawiłam z ognia. Przygotowałam sosu beszamelowo-serowy. Rozpuściłam masło, oddałam mąkę. Do zasmażki dolałam mleko (tak żeby sos miał konsystencję śmietany). Dodałam pokrojonego w kostkę camemberta i doprawiłam solą, pieprzem i gałką. (sos po dodaniu sera może być zbyt gesty, wtedy możemy dolać jeszcze trochę mleka). Wszystko zagotowałam tak by ser się rozpuścił i powstała gładka masa.
Na formie do tarty wysmarowanej masłem ułożyłam plasterki ziemniaków, na to sos następnie farsz. Przykryłam kolejną warstwą ziemniaków i polałam sosem. Na wierzchu można rozłożyć jeszcze trochę sera żółtego (co oczywiście zrobiłam) i udekorować pomidorkami.
Przepis dodaję do akcji :

* ładniejsze zdjęcia dodam, gdy wrócę te 62 km do domu, bo aparat niestety tam został a tu muszę korzystać z telefonu :/
 

wtorek, 23 sierpnia 2011

Frittata party wg Nigelli

Postanowiła wypróbować przepis z książki Nigelli, przy okazji przygotowywania kolacji dla K. On oczywiście najchętniej non stop jadłby jajka w kokilkach z grzankami, ale tym razem postanowiłam go zaskoczyć. efekt był bardzo pozytywny a frittata zniknęła z talerza w mig :]
Frittata wg Nigelli
  • 4 jajka
  • łyżka masła
  • do I : pietrzuszka
  • do II: ser

Rozgrzałam masło na patelni. 2 jajka rozbełtałam i dodałam pokrojoną pietruszkę. Do kolejnych dwóch rozbełtanych dodałam pokrojony ser. Podsmażyłam na patelni. Na każdym położyłam plasterek szynki i złożyłam 'na cztery'. Smacznego
frittata z pietruszką

frittata z serem

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Babskie przekąski part II : tosty serowe z beszamelem !!

Dziś kolejna odsłona przysmaków na babskie wieczorki. Robi się je bardzo szybko, do tego są bardzo syte i moim zdaniem prze- smaczne :)

Tosty serowe z beszamelem
  • chleb (ja użyłam razowego z soją - 12 kromek)
  • kilka suszonych pomidorków
  • 6 łyżek musztary dijon
  • 6 łyżek zielonego pesto
  • kilka kaparów
  • kulka mozzarelli
sos beszamelowy:
  • łyżka mąki
  • łyżka masła
  • 250 ml mleka
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
  • gruby plasterek camemberta
Przygotowuje sos beszamelowy: roztapiamy masło, dodajemy mąkę... po chwili dodajemy mleko i kawałek drobno pokrojonego camemberta. Przyprawiamy.
Na jednej kromce tosta kładziemy sos beszamelowy, na drugiej musztardę dijon i pesto. Kładziemy plasterek mozzarelli, pokrojone w kostkę pomidory i kilka kaparów. Tost składamy i przekrawamy na pół by powstał trójkącik.Wstawiamy do piekarnika na ok 10 minut tak by ser się rozpuscił. Po wyjęciu w każdą kromkę wbijamy wykałaczkę i posypujemy natka pietruszki.
Wspaniale smakują na gorąco, jednak na zimno też nimi nie pogardzę.

niedziela, 21 sierpnia 2011

Domowy keczup

robiłam ostatnio suszone pomidory, tym razem ze sporej ich ilości, pozostały miąższ postanowiłam do czego wykorzystać. Było go zbyt wiele, by zjeść go od razu więc postawiam na ketchup!
 Domowy keczup
  • ok. 1 kg miąższu z pomidorów (polnych)
  • mała cebula
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • ulubione przyprawy (dałam oregano, bazylię, ostrą paprykę)
  • sól, pieprz
Cebule kroimy w drobną kosteczkę, szklimy na łyżce oliwy. Dodajemy pomidory. Chwilę dusimy. Miksujemy blenderem ciągle gotując. Gotujemy tak długo, aż większość wody odparuje. Dodajemy koncentrat i przyprawiamy. Wszystko jeszcze chwilę dusimy. Schładzamy.

sobota, 20 sierpnia 2011

Niekulinarne Mazury i roladki z szynki

Weekendowy wyjazd na mazury bardzo się udał. Pogoda dopisała a to było najważniejsze, bo dzięki temu mogliśmy i pozwiedzać, po relaksować się i posiedzieć nad jeziorkiem z zimnym piwkiem u boku :)
Nie omieszkałam oczywiście zjeść smażonej ryby.. w sumie to nastawiałam się na pstrąga, bo jakoś on zawsze kojarzył mi się z mazurskimi klimatami. Wybór padł jednak na miętusa i nie żałuję, bo był naprawdę pyszny. Gdyby jeszcze k. przekonał się do ryb mogłabym spróbować ich więcej, ale on jest raczej zwolennikiem mięsa...
mały łoś w Kadzidłowie

Mój faworyt - Bielik :D


A teraz, skoro już się pochwaliłam przejdziemy do spraw bardziej kulinarnych, czyli: roladki z szynki z topionym farszem w roli głównej :) Poznałam je rok temu na jednej z rodzinnych imprez. Zasmakowały mi bardzo i teraz postanowiłam je zrobić, bo tęskniłam za tym właśnie połączeniem smaków.
 Roladki z szynki z topionym farszem
  • 30 dag szynki konserwowej
  • 2 serki topione (hochland śmietankowy)
  • małe opakowanie słonecznika
Na suchej patelni prażymy słonecznik. Dorzucamy serki i masę dokładnie mieszamy. Na każdy plasterek szynki nakładamy farsz i zwijamy. Gotowe. Super pomysł na spotkanie ze znajomymi :]

* nie wiem czy to klasyfikuje się jako danie, ale co tam :]

piątek, 12 sierpnia 2011

Sałatka łososiowa extra

Tym razem sałatka, tym razem nie babska, bo dla K. , żeby później nie mówił, ze przestałam dla niego gotować. Prosił o nią od miesiąca, więc w końcu uległam.. Jest to moja wariacja na temat sałatki z łososiem, która prezentowałam wcześniej.
Tym samym jest to mój ostatni wpis w tym tygodniu, bo udaje się na bardzo krotki acz wyczekiwany urlop z K. Całe 4 dni akcji (och dobra nie będę narzekać). Modle się tylko by mazury nie zaskoczyły nas złą pogodą i by zaoferowały dobrą zabawę na te cztery dnia. Nigdy na nich nie byliśmy, wiec liczę, ze będzie to bardzo udany wyjazd (tfu, tfu :) ). Do zobaczenia. Oczywiście jeżeli odkryje jakieś kulinarne specjały to zrelacjonuje je po powrocie. Bye bye Drogie Panie ;)
* zdjęcia z telefonu niestety :(
Sałatka łososiowa extra
  • 100 g łososia sałatkowego
  • 10 dag sera żółtego
  • 3 jajka ugotowane na twardo
  • mała kapusta pekińska
  • mała czerwona cebula
  • czerwona papryka
Sos
  • 3 łyżki majonezu
  • łyżeczka musztardy
  • łyżka sosu czosnkowego (użyłam heinz'a)
* zdjęcia z telefonu niestety :(
Wszystkie składniki sałatki kroimy w kostkę. Mieszamy razem. Przygotowujemy sos z podanych składników. Doprawiamy go ewentualnie sola lub pieprzem jeśli jest potrzeba. dodajemy do sałatki i gotowe :]

czwartek, 11 sierpnia 2011

Suszone pomidory po domowemu

Od pewnego czasu kocham się w suszonych pomidorach, które pasują mi dosłownie do wszystkiego i mogłabym jeść je o każdej porze dnia i nocy... Jakiś fart sprawił, że oglądając pewna kulinarną gazetę natrafiłam przepis na suszone domowe pomidory. Ze względu, że pomidory jak i inne składniki potrzebne do ich wysuszenia są dość tanie a 'gotowe' suszone pomidory w Polsce cieszą się bardzo wysoką ceną nawet za najmniejszy słoiczek postanowiłam sprawdzić przepis. Użyłam kilku pomidorków, by na próbę zobaczyć czy wyjdą tak samo pyszne.. i wyszły..!! :) Teraz zrobię ich więcej, bo okazuje się, że można je chomikować w lodówce nawet kilka miesięcy.. chociaż u mnie raczej tyle nie wytrzymają.. ;)
Suszone pomidory na sposób domowy*
  • kilka pomidorków
  • bazylia
  • oregano
  • tymianek
  • sól morska
  • czosnek (kilka ząbków)
  • oliwa

Pomidorki kroimy na pół. Wydrążamy środki. Kładziemy na blasze. Obsypujemy przyprawami. Smarujemy lekko oliwą. Czosnek kroimy na plasterki. Na każdym pomidorku kładziemy kawałek czosnku, lub też dwa jeżeli ktoś (np. ja) bardziej takie lubi. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 80 stopni (z termoobiegiem) na ok. 3 godziny. Wkładamy do słoika (wraz z czosnkiem upieczonym i surowym), zalewamy oliwą. Wstawiamy do lodówki na co najmniej 12 godzin (oczywiście im dłużej poleżą w zalewie tym lepiej, chociaż moje były 20 -godzinne i smakowały wyśmienicie)
Rady Shy dotyczące suszenia pomidorów:
  1. dobrze wybrać pomidory mniej więcej tej samej wielkości (jeżeli bardzo różnią się wielkością to mniejsze trzeba wyjmować z piekarnika wcześniej, większe później, co trochę dezorganizuje sprawę)
  2. jeżeli pomidory są bardzo wodniste trzeba dokładnie wybrać z nich pesteczki i miąższ, bo inaczej się nie ususzą jak powinny
  3. nie należy patrzeć na zegarek a raczej sprawdzać jak pomidorki wyglądają (w przypadku sporych pomidorów te 3 godziny to na pewno zbyt mało)
  4. pomidorki powinny mieć lekko chrupkawą skórkę ale nie mogą być zupełnie wyschnięte na wiór
  5. po wyłączeniu piekarnika lepiej zostawić pomidory do ich zupełnego wystygnięcia w środku, żeby 'doszły' już ostatecznie
* Zdjęcia przedstawiają pomidory następnego dnia już po wyjęciu ze słoika.

środa, 10 sierpnia 2011

Babskie przekąski part I : bruschetta !!

Babskie spotkania zawsze wiążą się z podjadaniem.. Tym razem postanowiłam postawić na coś niezastąpionego przy imprezowych klimatach.. tym bardziej, że opowieści o wakacjach przebytych i przyszłych końca nie było.. Bruschetta się sprawdziła, a w cztery godziny zniknęły aż dwadzieścia dwie jej kawałki.. nawet okruszka nie zostawiłyśmy.. :)

Zrobiłam jej dwie wersje..Pierwsza była:
Bruschetta z kurkami i suszonymi pomidorkami
Kurki podsmażyłam chwilę na łyżce oleju, dodałam łyżkę masła i pół małej cebulki. Wszystko razem zarumieniłam i odsączyłam na papierowym ręczniku. Na każdym kawałku bruschetty (używałam bagietki pszennej i razowej) posmarowanej oliwą położyłam suszonego pomidorka, trochę kurek z cebulką i przykryłam kawałkiem sera żółtego.

Drugą wersją była:
Bruschetta wg Buddiego Valastro ze Słodkiego Biznesu
Pół puszki białej fasoli połączyłam z pokrojonym w kostkę pomidorem i selerem naciowym. Doprawiłam solą i pieprzem. (do farszu wsadziłam na chwilę piętkę z bagietki, żeby wciągnęła nadmiar soku z pomidorów). Nałożyłam na kawałki bagietek i przykryłam plasterkiem mozzarelli.

Obie wersje bruschetty zapiekłam chwilkę w piekarniku nagrzanym do 180 stopni - tyle, żeby ser się roztopił a bagietka stała się chrupka. Potem zostaje już tylko wspaniała cześć konsumpcji :)


poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Grzanki z bakłążana, sałatka i weekendowe działkowanie

Od 'x' czasów nie mieliśmy wolnego weekendu... nie trafiała się też zbyt ładna pogoda, więc gdy trafił się wolny i do tego dość ciepły weekend wybyliśmy na wieś..
Do grilla postanowiłam zrobić sałatkę z cukinią i bakłażanowymi grzankami..

Grzanki z bakłażana
  • mały bakłażan
  • mąka
  • sól
  • pieprz
    Bakłażana obrałam ze skórki. Pocięłam w plastry grubości ok. 2 cm. Obsypałam  dwóch stron solą i odstawiłam na godzinkę. Później dokładnie opłukałam sól. Osuszyłam. Mąkę pomieszałam z przyprawami. Plastry bakłażana pokroiłam w średnią kostkę, obtoczyłam w mące i smażyłam na złoty kolor z każdej strony.

    Sałatka z cukinią i grzankami z bakłażana
    • mała cukinia
    • 2 małe pomidorki
    • kapusta pekińska
    • duży strąk czerwonej papryki 
    • czerwona cebulka
    • grzanki z bakłażana
    sos:
    • 2 żabki czosnku
    • łyżka majonezu
    • pół kubeczka jogurtu naturalnego
    • pieprz, sól
       Cukinię obrałam, pokroiłam w półplasterki. Resztę składników pokroiłam w kostkę. Kapustę pekińską pocięłam na mniejsze kawałki. Wszystkie składniki wymieszałam i obsypałam lekko solą, ponownie wymieszałam. Z podanych składników zrobiłam sos (ząbki czosnku starłam na tarce, wymieszałam z resztą i doprawiłam). Dodałam sos do sałatki, na wierzchu ułożyłam grzanki z bakłażana..
       Wybrałam się oczywiście do lasu na małe grzybobranie.. kurkowe branie właściwie.. pomimo, że padał deszcz to i tak miałam z tego ogromną radochę.. a przepis z kurkami już wkrótce.. :)
       A oto hobby mojego dziadka - pomidorki.. zerwane z krzaka, niepryskane, malutkie smakują najlepiej.. 'danie' z ich udziałem właśnie piecze się w piekarniku,  ale o czym mowa to jutro.. :)

      piątek, 5 sierpnia 2011

      pizza na cienkim cieście wg Gordona

      Na wspólne robienie domowej pizzy z k. mieliśmy ochotę już od dawna, ale jakoś zawsze coś stało na przeszkodzie... ale nie wczoraj. W końcu się zdecydowaliśmy, chociaż nie było na to zbyt dożo czasu.. Oczywiście sprawa była poprzedzona malowaniem zacisków w samochodzie K. na wściekło czerwony kolor (co faceci w  tym widzą tego nie zrozumiem.. pomimo tego malowałam i wyszło mi całkiem zgrabnie.. ). Później okazało się, że to nawet fajna sprawa, bo można było się wspólnie powygłupiać.. Chociaż dziś zastanawiam się jak pozbędę się czerwonej farby ze wszystkich chyba części ciała, bo nie można tego usuną, ale co tam... Wracają do tematu pizzy.. wyszła ogromna.. i pyszna, najedliśmy się w trójkę a i wielki kawałek został na śniadanie K. do pracy.. niestety brak aparatu i konieczność korzystania z tego w telefonie powoduje słabą jakość zdjęć, ale co poradzić..
      Pizza na cienkim cieście wg Gordona (przepis z książki "Kuchnie świata" Gordon Ramsay)
      • 3 szklanki maki
      • 7 dag suchych drożdży
      • łyżka soli
      • ok. 200 ml ciepłej wody
      Łączymy suche składniki. Powoli dolewamy ciepłą wodę. wyrabiamy ciasto, jak będzie gładkie odstawiamy do miseczki nasmarowanej oliwą i czekamy aż wyrośnie (ok 2 godzin). Rozwałkowujemy na kształt, który będzie choć trochę przypominał pizzę..

      Sos pomidorowy
      • łyżka bazylii
      • łyżka oregano
      • łyżka oliwy
      • 3 łyżki wrzątku
      Zioła zalewamy wrzątkiem. Czekamy aż wystygną. Dodajemy oliwę. Smarujemy sosem placek po czym nakładamy wybrane składniki. U mnie wszystko i nic, bo my lubimy pizzę na tzw. "wypasie" tak więc: salami, kabanos, pieczarki, kukurydza, papryka, papryka piri piri (tylko ten kawałek który ja jadłam), camembert z chilli i mnóstwo żółtego sera..
      Pieczemy jakieś 15- 20 minut i jemy (najlepsza część ) :)

      poniedziałek, 1 sierpnia 2011

      'udawana' Paella

      Ostatnie dni były bardzo zapracowane i zdecydowanie nie miałam czasu na gotowanie. Wakacji raczej trudno nazwać wakacjami to tez na razie nie zapowiada się byśmy z K. gdziekolwiek wybyli, ale i tez po co? Szkoda marnować pieniędzy by siedzieć nad morzem w domku i patrzeć jak pada :/ Cóż... Mam nadzieję, że przyszły dlugi weeekend, który mamy jakimś niezwykłym cudem wolny będzie ładny i uda nam się gdzieś pojechać.. nie bardzo jeszcze wiem gdzie, ale może ktoś am jakieś propozycję, gdzie można pojechać na parę dni i trochę pozwiedzać i aktywnie pospędzać czas?
      Tymczasem postawiłam przypomnieć sobie dzieciństwo i zaczęłam oglądać Dawson's creek. Pamiętam jak jako dzieciak czekałyśmy cały tydzień by obejrzeć kolejny odcinek serialu. Teraz oglądałam je praktycznie non stop, bo nawet na dwór nie dało się wyjść przez te deszcze.. Udało mi się też prawie zamkną sprawy slubno - weselne, co trochę pozwoliło mi odetchnąć. Wzbogaciłam się również o nową pozycję kulinarną (nawet w dwóch wydaniach, bo okazało się, że K. i E. kupili mi na urodziny tą samą książkę kucharską.). Mam nadzieję, że jeden egzemplach uda mi się dziś oddać a tym samym wzbogacę się o kolejną.. tylko kiedy ja z nich to wszystko ugotuję :) ...ale o książkach niebawem - skomentuję ich przydatność przy następnej notce, może komuś się to przyda w razie, gdyby też miał ochotę nabyć :)

      Publikuje post z przed tygodnia, kiedy to jeszcze odnajdywałam odrobinkę czasu by coś upichcić. Nie wiem czy powinien nazywać sie on 'paella', bo to może zbyt dumna nazwa dla tego dania w moim wykonaniu...
      'uproszczona' Paella
      • pierś z indyka
      • zielona papryka
      • pomidor
      • cebula
      • 5 sporych pieczarek
      • torebka ryżu
      • mieszanka warzyw na patelnie (miałam jakąś meksykańską wersję)
      • sól
      • pieprz
      • czerwona papryka w proszku
      Ryż gotujemy w bulionie z kostki (tak by nie był zupełnie miękki).Cebulę i pieczarki kroimy w plasterki, podsmażamy na patelni 2 minutki. Pierś z kurczaka pokrojoną w kostkę wrzucamy na patelnie i smażymy kolejne 5 minut. Dorzucamy pokrojoną paprykę. dusimy aż warzywka i mięsko staną się miękkie.Dorzucamy pomidora pokrojonego na ćwiartki, warzywa na patelnię i ryż. Doprawiamy sola, pieprzem i papryką. Dusimy jeszcze z 5-10 minut. Gotowe!! :]