czwartek, 5 maja 2011

zakładki dla Nigelli

Po raz kolejny (chyba już setny) wertowałam książkę Nigelli, w poszukiwaniu czegoś na jutrzejszą przeprosinową kolację dla K. Trochę się popsztykaliśmy i pomyślałam, że będzie miło jeżeli zrobię mu coś pysznego, co będzie mógł zjesć po pracy lub następnego dnia w pracy :)
Zaczęło mi przeszkadzać, że nie mogę sobie pozaznaczać tego, co mi się podoba i za każdym razem wertuję te przepisy. Postanowiłam, że zrobię zakładki. "Skoczyłam" do sklepu po kolorowy papier, klej i wycięłam serduszka. Zostawiłam tyle miejsca by napisać na nich nazwę potrawy.. Nie są idealne, ale za to bardzo pomocne :)

Kolory oczywiście nie są dobrane przypadkowo. Żółte to śniadania i kolacje, Turkusowe obiadowe a Różowe dla słodkości...
W pracach cały czas przeszkadzał mi Hudsek, który non stop przynosił mi swoją ulubiona kostkę i kład na  książce, żeby mnie sprowokować do zabawy. W końcu się skusiłam i chwilę poszalałam z tym maluchem (tutaj z góry przepraszam moich sąsiadów z dołu - dobrze, że tez mają psa i znają ten "ból")

6 komentarzy:

  1. Swietny pomysl z tymi zakladkami! Gdybym tylko miala troche wiecej cierpliwosci (i zdolnosci manualnych), tez bym sobie takie zrobila. Nie chcesz moze uruchomic masowej produkcji i sprzedawac online? ;)
    A "maluch" przesliczny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że mam książkę Nigelli "Recipies from the heart of the home" ale tylko dwa razy ją przewertowałam,jakoś nie mogę się przekonać.. Też mam ten patent z zakładkami:)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny pomysł z tymi zakładkami. ja z Nigellą się raczej nie lubię. ale chętnie popatrzę jak Ty bedziesz realizować jej przepisy;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna psinka :) Potargaj go ode mnie za uchem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znałam takich zakładek. Są prześliczne :)

    OdpowiedzUsuń